fbpx

Konserwanty w kosmetykach – samo zło czy wybawienie?

09 kwietnia 2018

Każda mama chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Pod każdym względem, również podczas pielęgnacji jego delikatnej skóry.

Rozwijający się prężnie od pewnego czasu eko trend wymusił na producentach kosmetyków dla dzieci poszukiwanie jak najbardziej naturalnych składników, które będą bezpiecznie dbać o skórę naszych pociech.
Niestety, nawet najbardziej naturalny kosmetyk ma marne szanse „przeżycia” bez dodatku konserwantu, który uchroni go przed rozwojem drobnoustrojów.

Opowiem Wam historię z apteki.

Kilka lat temu miałyśmy w aptece serię naturalnych kosmetyków. Same achy i ochy, zero chemii, sama natura. Po kilku tygodniach cała szafka z tymi kosmetykami wróciła jednak do producenta. Z jednej prostej przyczyny. Mianowicie reklamacji Pacjentek z powodu prześlicznie rozwijającej się pleśni w kremie do twarzy. Eko Mamy, smarowałybyście się po twarzy super nawilżającą „grzybową” odmianą kremu? Nie sądzę.

Sama ostatnio, będąc na urlopie, nie wyobrażałam sobie nawilżania skóry mojego dziecka czymś eco naturalnym, gdyż:

  • po pierwsze zepsułoby się to nam po kilku godzinach w upale,
  • po drugie konserwant dodany do kosmetyku w odpowiedniej ilości nie wyrządzi skórze dziecka żadnej szkody, a tylko zachowa jałowość preparatu.

My akurat wybraliśmy balsam Rich Moisture z serii Baby Dove z racji tego, iż chusteczki pielęgnacyjne, których używamy na co dzień, nie tylko podczas wizyt w toalecie, ale też przy brudnej buzi czy na spacerach, bardzo nam odpowiadają.

 

A balsam super nawilża, pozostawia skórę miękką w dotyku, no i ślicznie pachnie. Dostępna jest również wersja dla skóry wrażliwej.

 

 

W tej serii kosmetyków znajdziemy jednak fenoksyetanol.

Co to takiego?

Zaraz Wam wyjaśnię 😉

Kosmetyki, zarówno te dla dorosłych, jak i dla dzieci zawierają w swoim składzie wodę oraz substancje, które są doskonałym środowiskiem do życia dla mikroorganizmów, gdyż stanowią łatwo dostępne źródło pożywienia, co umożliwia ich namnażanie i rozwój.

W wyniku zanieczyszczenia drobnoustrojami:

  • kosmetyki tracą swoje walory zapachowe i użytkowe,
  • kosmetyki mogą stać się szkodliwe dla zdrowia, gdyż drobnoustroje mogą wydzielać niebezpieczne metabolity,
  • może dojąć do psucia się składników kosmetyku i powstawania substancji toksycznych, drażniących i alergennych.

Aby więc zapobiec ww. możliwym konsekwencjom, w kosmetykach stosuje się konserwanty, które nie tylko zapobiegają zanieczyszczeniom przez drobnoustroje, ale także przeciwdziałają rozwojowi mikroorganizmów, już obecnych w takich produktach.

Konserwant

Taki konserwant musi jednak spełniać szereg wymogów zanim będzie dopuszczony do użycia w kosmetykach.

Przede wszystkim musi:

  • być nietoksyczny,
  • nie wywoływać podrażnień i alergii,
  • mieć szerokie spektrum działania przeciwdrobnoustrojowego,
  • działać w niskich stężeniach,
  • rozpuszczać się w wodzie,
  • nie wchodzić w interakcje z innymi składnikami kosmetyku.

 

Fenoksyetanol

Wracając do naszego fenoksyetanolu.

Jest to przezroczysty, bezbarwny płyn o kwiatowym zapachu.
Naturalnie występuje w zielonej herbacie i grejpfrutach, ale do kosmetyków dodawany jest w wersji syntetycznej, powstającej w laboratoriach.

Ponadto:

  • zwalcza wszystkie drobnoustroje, jednak największą skuteczność wykazuje wobec bakterii Gram ujemnych,
  • wykazuje delikatne działanie znieczulające,
  • cechuje się wysoką stabilność termiczną, co ułatwia bezpieczną produkcję kosmetyków i leków,
  • jest stosowany nie tylko w kosmetykach, ale i lekach m.in. szczepionkach, maściach z antybiotykami, kroplach do uszu czy popularnym płynie odkażającym,
  • wg opinii Komitetu ds. Bezpieczeństwa Konsumentów (SCCS) przy UE stężenie fenoksyetanolu w kosmetykach dla dzieci powinno wynosić maksymalnie 0,4%.

Tak więc, jak widzicie, nie taki diabeł straszny 😉

A w tym przypadku akurat bardzo skuteczny, gdyż utrzymuje kosmetyk Twojego dziecka w dobrym stanie, gdyż bez niego zepsułyby się pod wpływem bakterii, drożdży i pleśni. A mój syn po tygodniu spędzonym na słońcu oraz w basenie i morskiej wodzie po zastosowaniu kosmetyków Baby Dove ma świetnie nawilżoną i zadbaną skórę. Zresztą zerknijcie na zdjęcia i oceńcie same 😉

 


Anna Joniec–Bieniek

Nazywam się Anna Joniec–Bieniek. Z wykształcenia jestem magistrem farmacji, prywatnie mamą Jakuba. Na blogu poruszam prozdrowotne kwestie związane z dziećmi i dorosłymi. Wszystko w oparciu o fachowe wykształcenie i lata doświadczenia w aptece. Jestem też autorką kompendium profesjonalnej aptecznej wiedzy, czyli poradnika „Mama bez recepty”.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

instagram